Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty

2.12.13

Domowa gorąca czekolada

Kto z nas nie lubi gorącej czekolady?
Idealnie rozgrzewa w chłodne wieczory i zaspokaja ochotę na słodycze...
 

Zrobienie jej jest banalnie proste i dużo szybsze od pójścia do sklepu po saszetkę tej w proszku.
Nie polecam jej "odchudzać" zastępując część mleka wodą - raz się na to pokusiłam i straciła swoją gęstą, aksamitną konsystencje.


 
Gorąca czekolada
(1 kubek)
- 250 ml mleka (używam lekko odtłuszczonego),
- pasek gorzkiej czekolady (kto może sobie pozwolić niech da dwa, a nawet trzy),
- szczypta chilli
 
Mleko podgrzewam w garnuszku, dodaję połamaną czekoladę.
Mieszam, aż czekolada się rozpuści.
Przelewam do kubka i posypuje chilli.


5.11.13

Tort kakaowy z kremem z mascarpone, nutelli, orzechów i czekolady - najlepszy (nie zamula!)

W naszym domu mamy jedną tortową zasadę - ma nie zamulać. Tort chcemy jeść z przyjemnością, a nie z rozpaczą w oczach i niemym pytaniem "ile jeszcze?".
Stąd w przedbiegach odpada większość tortów z maślanymi kremami i toną cukru.
 
Ten - na szczęście - taki nie jest i gdy go pierwszy raz zobaczyłam tutaj, wiedziałam, że na pewno go zrobię.
 


Oczywiście zadziałałam po swojemu redukując ilość cukru w biszkopcie (bo masa jest słodka sama w sobie).
 
Muszę przyznać, że rzeczywiście przypomina popularną pralinkę.
U nas zdobył pierwsze tortowe miejsce - nawet przed kokosowym i ambasadorem, które dotąd królowały.
Robiłam go już dwa razy na dwie kolejne uroczystości i z pewnością jeszcze u nas zagości.


 
Za drugim razem zamiast pokruszonych wafelków dałam do kremu posiekaną gorzką czekoladę - ta wersja bardziej nam odpowiada. Wafelki rozmiękały i nie dodawało to całości smaku, a czekolada podkreśla smak nutelli.
 
Podaję przepis po moich zmianach.


Tort kakaowy z kremem z mascarpone, nutelli, orzechów i czekolady
 
Ciasto:
- 1 i 1/3 szkl. przesianej mąki pszennej,
- 1/3 szkl. cukru,
- 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia,
- 1 i 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej,
- 5 łyżek kakao,
- 2 jajka,
- 220 ml mleka,
- 100 ml ciepłej wody
 
Połączyć mąkę, cukier, proszek, sodę i kakao.
Roztrzepać jajka z mlekiem.
Powoli wymieszać suche składniki z mokrymi.
Dodać ciepłą wodę, wymieszać.
Wylać ciasto do okrągłej tortownicy wysmarowanej masłem i posypanej mąką lub bułką tartą.
Piec 35-40 min. w temp. 170 st. C.
Studzić na kratce.
 
Krem:
- około 300g nutelli,
- 500 g mascarpone,
- 200 g posiekanych orzechów,
- 100 g gorzkiej, posiekanej czekolady
 
Nutelle wymieszać z serkiem mascarpone, dodać orzechy i czekoladę.
Włożyć do lodówki na co najmniej 30 min.
 
Wystudzone ciasto przekroić na 3 blaty, układać jeden na drugim, grubo smarując kremem.
Wierzch i boki można dodatkowo posypać siekanymi orzechami.
 
Tort należy schłodzić przed podaniem (wtedy łatwiej się kroi).
 
 


27.9.13

Pełnoziarniste bułki z czekoladą

Przepis na takie bułki podpatrzyłam na Moich Wypiekach. Zainspirowałam się nim. Ale - po pierwsze - nie miałam specjalnych foremek do pieczenia tych bułeczek i - po drugie - chciałam zdrowiej.
Dlatego mąkę zwykłą zastąpiłam pełnoziarnistą, zmniejszyłam znacząco ilość cukru i powstały grahamki z czekoladą.
Idealne na zdrowe drugie śniadanie. Na pierwsze też.
Najlepsze pierwszego dnia - później wysychają.
 

 
Pełnoziarniste bułki z czekoladą
(4 szt.)
- 250g mąki pszennej pełnoziarnistej (półtora szkl.)
- 2 łyżki masła,
 - szczypta soli,
- łyżka cukru,
 - pół op. suchych drożdży (ok 4-5 g),
- 2 jajka,
- 3 łyżki mleka,
- 3-4 rządki gorzkiej czekolady
 
Mąkę przesiać, wymieszać z solą, cukrem, drożdżami. Dodać masło, jajka i ciepłe mleko. 
Wyrobić - należy to robić nieco dłużej niż przy zwykłej mące.
Zostawić w cieple do podrośnięcia (moje nie wyrosły prawie wcale).
Podzielić na 4 części, do każdej włożyć po rządku czekolady, zlepić i uformować bułeczki.
Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec w temp. 200 st. C przez ok. 15 min.


1.9.13

Czekoladowe paluszki

Średnio mi się widziało lepić takie paluszki, ale akurat po innym wypieku zostały mi 2 białka, więc kapitulowałam.
W sumie słusznie - dziecku bardzo podeszły. Idealne do małej rączki, której właściciel po troszku je sobie podjada :)
 

 
Zbyt krótko je wyrabiałam - czekolada powinna mieć czas rozgrzać się od ciepła dłoni, żeby zdążyła się rozpuścić. Ale - przyznaje uczciwie - po mozolnym tarciu całej tabliczki nic więcej mi się nie chciało. Wyglądają bardziej jak pieguski niż paluszki czekoladowe, ale mam nadzieję, że będziecie mieć do tego więcej cierpliwości i wasze paluszki będą całe brązowe.
Jeśli chcecie bardzo słodkich paluszków - użyjcie mlecznej czekolady. Ja użyłam gorzkiej. Do tych paluszków nie ja dodaje cukru, więc cała słodycz pochodzić będzie właśnie z czekolady.


Paluszki czekoladowe
(15- 30 szt. zależnie od grubości i długości)
- 2 białka,
- 1 i 1/3 szkl. mąki pszennej (ok. 220g),
- 50 g masła,
- łyżeczka cukru waniliowego,
- tabliczka gorzkiej czekolady (100g)
 
Czekoladę zetrzeć na tarce o drobnych oczkach.
Mąkę, białka, masło, cukier waniliowy zagnieść. Dodać do ciasta czekoladę i zagnieść jeszcze raz, aż całość dokładnie się połączy.
Kulać cienkie paluszki, układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec ok. 10-15 min. w temp. 175 st. C.



13.7.13

Ciastka imbirowe z kawałkami czekolady

Nie znałam imbiru.
Nie wiem czy go kiedykolwiek wcześniej go jadłam, ale nie przypominam sobie tego.
 
Pewnego dnia kupiłam okazyjnie paczuszkę świeżych imbirowych ciasteczek z czekoladą i... przepadłam!
 
Oszalałam na ich punkcie.
 
 
Ile ja się naszukałam tego przepisu! Na polskich blogach nie znalazłam żadnego... Na zagranicznych były, ale zawsze nie taki jak chciałam...
Wreszcie podpatrzyłam 2 najbardziej podobne do siebie, to i owo pozmieniałam i upiekłam po swojemu.
 
Piekłam je już od tamtej pory wiele razy - niech to będzie rekomendacją.


Są specyficzne - mocno imbirowe, lekko słodkie, z miękkimi kawałkami pysznej przypieczonej czekolady.
Należy uważać, żeby nie piec ich za długo, bo twarde nie będą tak pyszne. Z pieca wyciąga je się bardzo miękkie - później kruszeją.
I nie należy przesadzać z sodą, bo będą gorzkie i niesmaczne.
 
Tylko dla wielbicieli imbiru!

 
Ciasteczka imbirowe z kawałkami czekolady
(na dwie blachy dużych ciastek)
- 11 łyżek miękkiego masła (165g),
- 1 łyżka ekstraktu z wanilii,
- 1/3 szkl. białego cukru,
- starty kawałek świeżego imbiru (długości około 4 cm),
- 1 i 3/4 szkl. mąki (ok. 300g),
- 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia,
- pół łyżeczki sody oczyszczonej,
- 1/2 szkl. brązowego cukru,
- 1 roztrzepane jajko,
- 150 g gorzkiej czekolady - posiekanej w kostkę
 
10 łyżek masła rozpuścić w garnuszku i gotować na małym ogniu 5-8 min. Zdjąć z ognia, wmieszać ekstrakt waniliowy.
Odłożyć do wystudzenia.
 
Biały cukier wymieszać ze startym imbirem - palcami na kształt kruszonki.
 
Przesiać mąkę, proszek i sodę, wymieszać z brązowym cukrem. Dodać do "kruszonki" z cukru i imbiru.
Dodać rozpuszczone i pozostałą łyżkę całego masła. Mieszać.
Wbić jajko, wymieszać.
Wmieszać kawałki czekolady.
 
Blachy wyłożyć papierem do pieczenia.
Formować kulki ciasta wielkości dużego orzecha, kłaść na papier, spłaszczać.
 
Można przykryć folią spożywczą i chłodzić np. przez noc, ale ja piekę od razu.
 
Piec około 10-12 min. w temp. 200 st. C.





Lubicie imbir czy - jak ja kiedyś - nie doceniacie jego smaku?

24.3.13

Trufle z migdałami

Nieczęsto robię trufle - dla nas to za słodka zabawa.
Przepis na te znalazłam w Tesco Magazine, wkleiłam do zeszytu i... żal było nie spróbować.
 
Wyszły bardzo dobre, ale przeraźliwie słodkie - grubo musiałam obtoczyć w kakao (aż do przesady), żeby słodycz przełamać
 

 
Jeśli zdarzy mi się z nimi następny raz (a raczej wolę wypróbowywać nowe), to użyje tylko gorzkiej czekolady, a słodkie batoniki zastąpię płatkami kukurydzianymi (smak prawie ten sam).
Miały jeden minus - potwornie trudno było z nich ulepić zgrabne kuleczki.
 
Ale zniknęły w jeden dzień...

 
Trufle z migdałami
- 2 łyżki śmietany słodkiej,
- 100 g mlecznej czekolady,
- 100 g gorzkiej czekolady,
- 150 g batoników Chrunchie,
- 40 g migdałów (dałam mniej),
- kakao do obtoczenia,
 
Obie czekolady i śmietanę rozpuścić w kąpieli wodnej.
Dodać mocno pokruszone batoniki i migdały, wymieszać.
Łyżką nabierać masę, formować kulki.
Obtoczyć w kakao.
Przykryć folią i chłodzić przynajmniej 1 godz. przed podaniem.
 


2.1.13

Blondie z jeżynami

Witam po dość długiej przerwie. Wyjątkowo nie obiecuję, że się poprawię, bo jakoś wątpię, żeby to było chwilowo możliwe :)
Niemniej bardzo dziękuje wszystkim obserwatorom, że jesteście, czytacie i komentujecie. Blog miał w zeszłym miesiącu od groma wejść, co mnie bardzo cieszy. Zwłaszcza, że nie miałam zbyt dużych możliwości na nim pisać.

Minął Sylwester i minęła Gwiazdka.
Mam nadzieję, że ten świąteczno-sylwestrowy czas spędziliście w przyjaznej atmosferze :)
(I że nie załamaliście się po wejściu na wagę - jak ja dziś rano...)

Podrzucam przepis na blondie. Biała alternatywa dla nielubiących zwykłej czekolady. Dobra na cały rok, idealna do drugiego śniadania lub podwieczorku.

O ile mnie biała czekolada ni ziębi ni grzeje, o tyle Tomek bardzo lubi.
Połączyłam przyjemne (pieczenie) z pożytecznym (sprawienie radości Mężowi) i powstało blondi :)
W pierwotnej wersji miało być z malinami i migdałami, ale tych akurat na stanie nie miałam, a jeżyny owszem...:)


Bardzo zmniejszyłam ilość cukru, więc nie polecam ucinać jej jeszcze bardziej.


Blondie z jeżynami:
- 125 g mąki pszennej,
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia,
- 125 g masła,
- 1/3 szkl. cukru (jakieś 70 g),
-1 jajko,
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii,
- 100 g białej czekolady,
- około 100 g jeżyn

Wymieszać mąkę i proszek do pieczenia.
Zmiksować miękkie masło z cukrem na białą masę. Dodać jajko i ekstrakt waniliowy, ciągle mieszając. Wsypać mąkę i miksować jeszcze około minuty.
Do masy dorzucić pokrojoną na małe kawałki białą czekoladę i owoce.
Wylać na blachę. Oczywiście jest to przepis na bardzo małą porcje ciasta (jak to brownie i blondie...), więc należy użyć specjalnej kwadratowej formy do brownie (20 x 20cm) lub tortownicy.
Piec około 40 min. w temp. 170 st. C.



PS. Ktoś wstawił mój przepis na lody krówkowe (wraz ze zdjęciem) na stronę zszywka.pl.
Prawdopodobnie nie miałabym nic przeciwko, gdyby ta osoba wcześniej spytała o zgodę... Lub przynajmniej wstawiła komentarz informując, że przepis "pożycza".
Cieszę się, że kogoś zainspirowałam na tyle, że skopiował przepis i puścił w świat...
Ale jednak wyszło...niefajnie...

14.9.12

Brownie z orzechami

Do niedawna święcie wierzyłam, że brownie to taki murzynek, tylko ładniej nazwany... Murzynka bardzo lubię jako tanie, szybkie, nieskomplikowane ciasto i niekoniecznie chciałam ładować w niego czekoladę i inne dodatki.
W końcu się skusiłam i... co za zaskoczenie!
To nie suchy murzynek, a bardzo miękkie, bardzo wilgotne, dosłownie rozpadające się w buzi ciasto!
Troszkę się rozczarowałam, bo słyszałam opinie, że to taki murzynek z zakalcem, a za zakalcami przepadam... Tymczasem w swoim brownie nie uświadczyłam zakalca godnego uwagi... Trochę szkoda :)


To pierwszy angielskiego pochodzenia przepis jaki wypróbowałam, więc uprzedzam lojalnie, że megasłodki (dlatego w przepisie podaje zmniejszoną ilość cukru).


Proste brownie z orzechami:
- 115 g gorzkiej czekolady,
- 55 g masła/ margaryny,
- 3 jaja,
- 3/4 szkl cukru,
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii,
- 40 g mąki (1/4 szkl.),
- 25 g kakao,
- 1 lyżeczka proszku do pieczenia,
- 55 g jugurtu naturalnego lub kefiru,
- 85 g orzechów włoskich.

Czekoladę połamać na kawałki, wraz z masłem roztopić w kąpieli wodnej.
Jajka, cukier i ekstrakt utrzeć na puszystą masę.
Mąkę przesiać, wymieszać z kakao i proszkiem, dodać jogurt, orzechy i czekoladę rozpuszczoną z masłem, po czym drewnianą łyżką delikatnie połączyć z masą jajeczną.
Piec w blaszce do brownie lub tortownicy przez 45 min. w 160 st. C.




A dla fanów białej czekolady mieszkających w UK - odkrycie!
W angielskich dużych Tesco można dostać krem do smarowania pieczywa... Coś jak nutella, tylko biała...:)
Muszę przyznać, że nie jest najgorsza - słodka bardzo, ale czego się spodziewać...
Tomek uwielbia i chyba na serio myśli, że nie widzę, gdy podczas zakupów upycha ją między mrożonkami w wózku... Jeśli mu się uda dobić z nią do kasy (o ile podstępu nie wykryję i nie odniosę) wyjada wielką łychą.

Kto lubi niech próbuje :)

22.8.12

Tort urodzinowy - czekoladowy z czekoladowym kremem z bitej śmietany i owocami

Pierwszy raz od dawna spędzaliśmy jakieś "święto" w gronie większym niż nasza trójka... Mimo to nie miałam wcale zamiaru robić tortu, wychodząc z założenia, że to moje urodziny, mamy urlop, więc "leże i pachnę". Ostatecznie z samego rana zostałam wręcz nieco zmuszona do jego zrobienia... I powiem Wam, że tort robiony dla siebie prawie wcale nie sprawia radości. Stanowczo wolę robić torty niespodzianki :)


Zdecydowałam się na tort czekoladowy z czekoladowym kremem na bazie bitej śmietany. Robiłam go już kiedyś bez okazji i wyszedł genialny. Tym razem biszkopt z oryginalnego przepisu zastąpiłam bazą do ciasta "Mleczna kanapka" (tamten nie wyrastał).
O rany...
Ilości przekleństw, które wykrzyczałam przy próbach ubicia polskiej śmiatany nie zliczę... Do teraz nie potrafię pojąć jak to jest, że angielska śmiatana ubija się wręcz na masło po minucie i trzyma tydzień bez ulepszaczy, a polska - gdzie każdy rolnik ma krowę - nie daję się ubić żadną siłą, gdy jest trochę obciążona czekoladą, a do tego bez dodatnia kilogramów fiksów nie utrzyma się w stanie niepłynnym dłużej niż godzinę...
Albo trafiłam na felerną - ostatecznie krem się zważył, a nie ubił. Mówi się trudno - najważniejsze, że smakował, a po przykryciu owocami nie było aż tak widać :)


Spód:
- 6 jaj,
- 1/3 szkl. cukru,
- 1/2 szkl. mąki pszennej,
- 1/2 szkl. mąki ziemniaczanej,
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
- 3 duże łyżki kakao,
- 2 łyżki oleju

Mąki przesiać z proszkiem i kakao.
Białka ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania powoli wsypywać cukier, następnie kolejno po jednym żółtku.
W masę łyżką wmieszać olej, następnie delikatnie wmieszać mąkę.
Piec około 25 min. w 180 st. C.

Krem:
- 3 tabliczki czekolady (2 gorzkie, 1 mleczna),
- 3 - 4 kubeczki śmietany kremówki (przynajmniej 800 ml),
- mały słoik wiśni z kompotu,
- puszka brzoskwiń

Śmietanę podgrzać w garnuszku, dodać drobno pokruszoną czekoladę, zdjąć z ognia i mieszać, aż czekolada całkowicie się rozpuści.
Wystudzić.
Dobrze schłodzić w lodówce.
W czasie chłodzenia usunąć ewentualnie pestki z wiśni, pokroić brzoskwinie w dużą kostkę.
Wyjąć krem z lodówki i ubić na sztywno.
(Polską kremówkę prawdopodobnie będziecie musieli usztywnić fiksami...)
1/3 kremu odłożyć, do pozostałych 2/3 wmieszać większą część wiśni i brzoskwiń.

Dekoracja:
- odłożone wcześniej wiśnie z kompotu,
- rodzynki Marsyl *,
- 1 baton Snickers,
- wiórki kokosowe Marsyl **,
- odłożone wcześniej brzoskwinie z puszki.

Biszkopt przekroić na pół, skropić sokiem z brzoskwiń lub wiśni, dół obficie posmarować kremem z owocami, nakryć górą biszkoptu.
Boki i wierzch posmarować kremem bez owoców.
Zaczynając od środka ozdobić wierzch: pokrojonymi w kostkę brzoskwiniami, pokrojonym w cienkie paski batonem, wiórkami kokosowymi, wiśniami i rodzynkami.



Ideałem będzie jeśli nie zważy Wam się śmietana jak mi :)

Najlepszy jest następnego dnia (tym razem mimo zważenia nie dotrwał).




* Rodzynki firmy Marsyl:
W dawniejszych czasach mój Dziadek przywoził z targu bardzo duże rodzynki. Teraz już takich nie widuje, a jadło się je dosłownie jak cukierki - spokojnie zastępowały deser.
Rodzynki Marsyl są małe, ale za to idealne do ciast, ciasteczek czy muffinek. Słodkie, nie za bardzo wysuszone (bo bywają takie wysuszone na wiór). Jedyne co mi nie pasuje - opakowanie ma 100 g. Dla mnie to za mało. Zawsze kupuje duże opakowania, bo dzięki temu po prostu nie muszę mieć ich co tydzień na liście zakupów (a u nas w tygodniu ich sporo zużywam - do owsianki, do ślimaczków, do jakiegoś ciasta lub na sucho)
Widzę, że firma ma też opakowania 200g - już lepiej :) Jakoś po angielsku jestem przyzwyczajona, że wszystko ma być duuuże - kupuję paczki rodzynek o wadze pół kg :)
** Wiórki kokosowe Marsyl
W UK - z jakiegoś względu na indyjskim dziale - kupuję wiórki kokosowe, które wyglądają jakby ktoś je zbyt długo mielił. Czasem bliżej im już do proszku niż wiórków. Dodaję je do owsianki na zimno i kończy się to tak, że owsianka nimi pachnie, ale nigdzie ich nie widać (a lubie widzieć co jem)
Wiórki Marsyl są idealne - duże, grube - dzięki temu bardziej czuć ich smak w ciastach czy deserach.
Jedyne zastrzeżenie, to znów - wielkość opakowania (70 g). Na porcje kokosanek musiałabym mieć 3 takie paczuszki. Ze strony internetowej wynika, że są też opakowania 100g - to troszkę lepiej.
Marsylowe wiórki na tym nie tracą, ale większe opakowania są praktyczniejsze - zwłaszcza dla osób, które dużo pieką.

27.6.12

Czekoladowe ciasto drożdżowe z truskawkami i pełnoziarnistą kokosową kruszonką

Pierwszy raz czekoladowe ciasto drożdżowe zobaczyłam u Dorotuś. Od razu wiedziałam, że zagości i u mnie, ale... "jeszcze nie teraz", bo przecież "wszystko ma swoją kolejność".
Skrupulatnie przepis spisałam i miałam zamiar dokładnie się go trzymać, ale...
Udało mi się dostać świeże drożdże w polskim sklepie (co rzeczą częstą nie jest) i szaloną miałam ochotę pobawić się w robienie rozczynu ORAZ dopadliśmy truskawki w promocji (nasze pierwsze w tym roku - nie szalejemy za truskawkami...)


W związku z powyższym postanowiłam upiec je "na już".
Oprócz użycia świeżych drożdży zmieniłam też ilość cukru i kakao. Dodałam do ciasta mniej czekolady, bo jednak co za dużo to niezdrowo ;) i po swojemu zrobiłam kruszonkę (z maki pełnoziarnistej i wiórków ze świeżego kokosa).
Przepis podaje po mojej modyfikacji.


Ciasto jest pyszne! Smakuje jak drożdżowe bułeczki z czekoladą kupowane od szkołą, ale jest o niebo bardziej czekoladowe. Zapach w domu jest obłędny podczas pieczenia!
Nie smakuje zupełnie jak drożdżowiec - raczej jak bardzo cieżki murzynek. Miejscami wydaje się jakby było zakalcowate, ale to tylko kawałki czekolady.
Jedyne jakie mam zastrzeżenie - trzeba jeść je szybko. Najlepsze jeszcze ciepłe. Po 3 dniach świeżym go nazwać nie można, a swoje mam od 5 (bo Tomkowi KAŻDE ciasto drożdżowe - uwaga! - "pachnie drożdżami", więc nie je...). Oczywiście tym się martwić nie musicie, bo tyle nie dotrwa... Tylko ja powoli, po kawałeczku dietowo samotnie męcze :))


Na ciasto:
- 500 g mąki,
- szczypta soli,
-3 czubate łyżki kakao,
- 1/3 szkl. cukru,
- 50 g świeżych drożdży,
- 2 jaja,
- 100 g masła,
- 310 ml mleka,
- 50 g gorzkiej czekolady,
- 50 g mlecznej czekolady,

- owoce (u mnie truskawki),

Kruszonka:
- 100g masła,
- 1/2 szkl. cukru,
- 1 szkl. mąki pełnoziarnistej,
- 2 łyżki kakao,
- 1/2 szkl. wiórków kokosowych.


Robimy rozczyn z drożdży, 2 łyżek cukru i 2 łyżek mąki. Odstawiamy.

W tym czasie podgrzewamy mleko i rozpuszczamy masło - pozwalamy im się chwilkę przestudzić.

Przesiewamy mąkę, kakao i sól, wsypujemy cukier. Dodajemy zaczyn, jajka, letnie mleko z masłem. Wyrabiamy (będze bardzo rzadkie). Dodajemy drobno posiekane czekolady i mieszamy. Odstawiamy do wyrośnięcia.

Jeszcze raz wyrabiamy, mokrymi dłońmi wykładamy równo na blachę.

Truskawki kroimy na pół i układamy na cieście (przeciętą stroną do góry).
Zostawiamy chwilkę do podrośnięcia, a w tym czasie rozgrzewamy piekarnik i z podanych składników robimy kruszonkę.

Posypujemy ciasto kruszonką.

Pieczemy 40 min. w 180 st. C.





Zdjęcia jakie są, takie są, bo Miś postanowił pomagać.
Jego pomoc polegała głównie na sprawdzaniu co to jest to ciapate (truskawka) w tym nieciapatym (ciasto) i dlaczego mama tak nad tym skacze...
Tu się malutka, 9-cio miesięczna rączka Podróżnika Chodziakiem (PC), Odkrywcy Pieczonych Truskawek (OPT), Pomagacza Zdjęciowego (PZ), Asystenta Od Spraw Ciast Czekoladowo-Drożdżowych (AOSCCD) załapała:


Smacznego!