22.8.12

Tort urodzinowy - czekoladowy z czekoladowym kremem z bitej śmietany i owocami

Pierwszy raz od dawna spędzaliśmy jakieś "święto" w gronie większym niż nasza trójka... Mimo to nie miałam wcale zamiaru robić tortu, wychodząc z założenia, że to moje urodziny, mamy urlop, więc "leże i pachnę". Ostatecznie z samego rana zostałam wręcz nieco zmuszona do jego zrobienia... I powiem Wam, że tort robiony dla siebie prawie wcale nie sprawia radości. Stanowczo wolę robić torty niespodzianki :)


Zdecydowałam się na tort czekoladowy z czekoladowym kremem na bazie bitej śmietany. Robiłam go już kiedyś bez okazji i wyszedł genialny. Tym razem biszkopt z oryginalnego przepisu zastąpiłam bazą do ciasta "Mleczna kanapka" (tamten nie wyrastał).
O rany...
Ilości przekleństw, które wykrzyczałam przy próbach ubicia polskiej śmiatany nie zliczę... Do teraz nie potrafię pojąć jak to jest, że angielska śmiatana ubija się wręcz na masło po minucie i trzyma tydzień bez ulepszaczy, a polska - gdzie każdy rolnik ma krowę - nie daję się ubić żadną siłą, gdy jest trochę obciążona czekoladą, a do tego bez dodatnia kilogramów fiksów nie utrzyma się w stanie niepłynnym dłużej niż godzinę...
Albo trafiłam na felerną - ostatecznie krem się zważył, a nie ubił. Mówi się trudno - najważniejsze, że smakował, a po przykryciu owocami nie było aż tak widać :)


Spód:
- 6 jaj,
- 1/3 szkl. cukru,
- 1/2 szkl. mąki pszennej,
- 1/2 szkl. mąki ziemniaczanej,
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
- 3 duże łyżki kakao,
- 2 łyżki oleju

Mąki przesiać z proszkiem i kakao.
Białka ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania powoli wsypywać cukier, następnie kolejno po jednym żółtku.
W masę łyżką wmieszać olej, następnie delikatnie wmieszać mąkę.
Piec około 25 min. w 180 st. C.

Krem:
- 3 tabliczki czekolady (2 gorzkie, 1 mleczna),
- 3 - 4 kubeczki śmietany kremówki (przynajmniej 800 ml),
- mały słoik wiśni z kompotu,
- puszka brzoskwiń

Śmietanę podgrzać w garnuszku, dodać drobno pokruszoną czekoladę, zdjąć z ognia i mieszać, aż czekolada całkowicie się rozpuści.
Wystudzić.
Dobrze schłodzić w lodówce.
W czasie chłodzenia usunąć ewentualnie pestki z wiśni, pokroić brzoskwinie w dużą kostkę.
Wyjąć krem z lodówki i ubić na sztywno.
(Polską kremówkę prawdopodobnie będziecie musieli usztywnić fiksami...)
1/3 kremu odłożyć, do pozostałych 2/3 wmieszać większą część wiśni i brzoskwiń.

Dekoracja:
- odłożone wcześniej wiśnie z kompotu,
- rodzynki Marsyl *,
- 1 baton Snickers,
- wiórki kokosowe Marsyl **,
- odłożone wcześniej brzoskwinie z puszki.

Biszkopt przekroić na pół, skropić sokiem z brzoskwiń lub wiśni, dół obficie posmarować kremem z owocami, nakryć górą biszkoptu.
Boki i wierzch posmarować kremem bez owoców.
Zaczynając od środka ozdobić wierzch: pokrojonymi w kostkę brzoskwiniami, pokrojonym w cienkie paski batonem, wiórkami kokosowymi, wiśniami i rodzynkami.



Ideałem będzie jeśli nie zważy Wam się śmietana jak mi :)

Najlepszy jest następnego dnia (tym razem mimo zważenia nie dotrwał).




* Rodzynki firmy Marsyl:
W dawniejszych czasach mój Dziadek przywoził z targu bardzo duże rodzynki. Teraz już takich nie widuje, a jadło się je dosłownie jak cukierki - spokojnie zastępowały deser.
Rodzynki Marsyl są małe, ale za to idealne do ciast, ciasteczek czy muffinek. Słodkie, nie za bardzo wysuszone (bo bywają takie wysuszone na wiór). Jedyne co mi nie pasuje - opakowanie ma 100 g. Dla mnie to za mało. Zawsze kupuje duże opakowania, bo dzięki temu po prostu nie muszę mieć ich co tydzień na liście zakupów (a u nas w tygodniu ich sporo zużywam - do owsianki, do ślimaczków, do jakiegoś ciasta lub na sucho)
Widzę, że firma ma też opakowania 200g - już lepiej :) Jakoś po angielsku jestem przyzwyczajona, że wszystko ma być duuuże - kupuję paczki rodzynek o wadze pół kg :)
** Wiórki kokosowe Marsyl
W UK - z jakiegoś względu na indyjskim dziale - kupuję wiórki kokosowe, które wyglądają jakby ktoś je zbyt długo mielił. Czasem bliżej im już do proszku niż wiórków. Dodaję je do owsianki na zimno i kończy się to tak, że owsianka nimi pachnie, ale nigdzie ich nie widać (a lubie widzieć co jem)
Wiórki Marsyl są idealne - duże, grube - dzięki temu bardziej czuć ich smak w ciastach czy deserach.
Jedyne zastrzeżenie, to znów - wielkość opakowania (70 g). Na porcje kokosanek musiałabym mieć 3 takie paczuszki. Ze strony internetowej wynika, że są też opakowania 100g - to troszkę lepiej.
Marsylowe wiórki na tym nie tracą, ale większe opakowania są praktyczniejsze - zwłaszcza dla osób, które dużo pieką.

28 komentarzy:

  1. wygląda przepysznie :)) ostatnio robiłam tort, ale wyszedł za słodki :( może spróbuję zrobić podobny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słodkość tego zależy od dodanej czekolady. W biszkopcie jest minimum cukru - cała słodycz bierze się z kremu :)

      Usuń
  2. chce miec urodziny, teraz, zaraz!:D i chce taki tort *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie cierpię rodzynek! BLEEE, wszystkie suszone owoce dla mnie wrogiem! fuj.

    Co do tortów już kiedyś pisałam - nie przepadam za nimi, zjem od święta i to tylko jeżeli są dosłownie całe z bitej śmietany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten jest :D

      A rodzynki są pyszne!
      Za co konkretnie ich nie lubisz? Z to pomarszczenie czy ogólnie smak?

      Usuń
    2. Smak wygląd wszystko, po prostu nienawidzę suszonych owoców. Na widok fig (tak to się piszę?!)(nie wspominając o ich zapachu) po prostu mam zły odruch..

      Usuń
    3. hahha,Maggie ja tez!!i glowa mnie boli od rodzynek :)

      Usuń
  4. Coś pięknego :D ale dla mnie chyba za słodkie by było.Mieszkam sama więc musiałabym to jeść na śniadanie ,obiad,kolacje. Ale fajny pomysł na jakąś imprezę rodzinną :)
    Naprawdę smakowicie wygląda :D


    .....................

    Zapraszam wszystkich na odwiedziny :)

    mariposabeautyblog.blogspot.com/

    Będę wdzięczna za każdy komentarz,a za subskrypcje to już chyba ze szczęścia wyskoczę przez okno ;)
    Z góry dzięki i pozdrawiam :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez musze dojadac sama na kazdy posilek jesli zrobie cos co mojemu nie smakuje :)

      Usuń
  5. Dla mnie jest to nieapetyczne w dodatku jestem zwolennikiem przynajmniej dwoch warstw kremu a nie biszkopt krem i biszkopt i koniec dziwnie to wyglada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co kto lubi :)
      Nie bylo nas wielu do zjedzenia go, a inne ciasta czekaly, wiec trudno zebym robila pietrowe torciska ;-)
      Powodzenia w szukaniu tortu idealnego :)

      Usuń
  6. Strasznie niski biszkopt. Z 5 jaj wychodzi mi wys. 7 cm. I krem się zwarzył.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać mi wychodzi niższy...
      A że krem jest nieudany wspomniałam ;)

      Usuń
  7. dziwny sposób robienia tego kremu... nie łatwiej ubić śmietanę i dodać rozpuszczoną czekoladę? ja tak zawsze robię i nigdy mi się nie zważyłv

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przepis ze starej gazety - taki sposób był tam podany i nie zmieniałam go ;)
      Zważył mi się tylko raz, a robiłam już kilka razy.
      I to akurat była wina nie wykonania, tylko lichej śmietany ;)

      Usuń
  8. Czesc!Nie moge uwierzyc ze smietana sie nie ubija,robie torty raz w tygodniu na zamowienie i bez zadnych zelatyn,fixow sie ubija na sztywno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie kwestia śmietany... Ja jakoś nie mam szczęścia i prawie zawsze w trakcie pieczenia muszę słać chłopa do sklepu po nową porcje i fix.

      Usuń
  9. Pierwsza zasada! smietana 30-36% musi byc dobrze schlodzona inaczej moze sie zwazyc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze schłodzona też może się zwarzyć, co widać powyżej.

      Usuń
  10. krem na tym torcie jest zwarzony.NIe do przyjecia dla mnie.Ludzie czym wy sie zachwycacie?????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wiem. To wręcz oburzające.
      Jak ktoś kto miał bloga kulinarnego przez pół roku mógł zwarzyć śmietanę, a do tego śmiał jej zdjęcia opublikować? Bezczelność! I jeszcze napisać w treści posta, że jest zwarzona - totalny brak szacunku!

      Przenajświętszy Panie, jak dobrze, że tego tortu nie jadła angielska królowa, tylko jakiś pospolity plebs, któremu się w tyłku wszystko wymiesza! ;)

      Usuń
  11. Czy ten fix do smietany 36 % dodać jak wyjmę śmietanę schłodzoną z lodówki?I czy na samym poczatku czy w trakcie ubijania?I czy ten krem jest bardzo sztywny czy raczej puszysty?I czy musi się chłodzić całą noc w lodówce?Bardzo proszę o odpowiedż. Krystyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy od fixu (powinno być na opakowaniu). Zazwyczaj zaleca się dodać go w trakcie ubijania, można nawet pod koniec.
      Krem ze śmietany zawsze będzie puszysty. Dla uzyskania sztywniejszego kremu (ale wciąż śmietanowego) trzeba by dodać do niego rozpuszczoną żelatynę - dzięki temu śmietana nie będzie podchodzić wodą, ale niestety - smak też się zmieni.
      Przepraszam za tak późną odpowiedź (pewnie mocno po czasie), nie bywam ostatnio na blogu.

      Usuń