Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na raz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na raz. Pokaż wszystkie posty

10.4.14

Ciasteczka bostońskie - jak u Ani z Zielonego Wzgórza

Dziś nie mam pojęcia jak nazywała się książka z której wzięłam ten przepis, ani kto był jej autorem... Coś w stylu "Przepisy z Zielonego Wzgórza" - w każdym razie tytuł skutecznie mnie przyciągnął.
Przepis i tak zmodyfikowałam pod siebie i ilość dostępnych składników.
Wyszło cudownie.
 
 


Nie wyglądają jak na zdjęciu reklamowym, ale smakują obłędnie. Co więcej - jedno spokojnie wystarczy w ramach drugiego śniadania lub podwieczorku.
Orzechy, które są w cieście nadają im niezwykły smak, a rodzynki - dodatkowa słodycz.
Ciastka są miękkie przez pierwsze 3 dni - później stopniowo zaczyna się im robić twarda skorupka (choć wciąż maja miękki środek). Polecam zjeść je w ciągu 3-4 dni od upieczenia.

 
Ciasteczka bostońskie
(30 dużych szt.)
- 1 kostka masła (250g),
- 1 szkl. brązowego cukru,
- 3 jajka,
- 1 łyżeczka sody,
- 1 i 1/2 łyżki wrzątku,
- 3 szkl. mąki pszennej,
- szczypta soli,
- 1 łyżka cynamonu,
- 1 i 1/4 szkl. mielonych orzechów włoskich,
- 1 szkl. rodzynek,
- 4 łyżki kwaśniej śmietany
 
Jajka roztrzepać.
Sodę rozpuścić we wrzątku.
Połowę przesianej mąki zmieszać z solą i cynamonem, a drugą połowę z orzechami i rodzynkami.
Masło utrzeć, stopniowo dodawać cukier, a potem jajka. Dodać rozpuszczoną sodę, następnie mąkę z cynamonem i na końcu porcjami mąkę z bakaliami.
Moje ciasto w tym momencie było za suche, więc od siebie dorzuciłam 4 łyżki śmietany (co zawarłam w składnikach).
Blachę wyłożyć papierem do pieczenia, kłaść ciasto łyżką na blachę, zostawiając duże odstępy, bo ciastka rosną.
Piec ok. 12-14 min. w temp. 180 st. C - aż się zezłocą.
 
 

10.12.13

Ciastka owsiano - imbirowe

Kolejne owsiane ciasteczka, tym razem z niezwyczajnym dodatkiem - imbirem.
Choć imbir jest ogólnie dostępny, to nie znam poza sobą wielu osób, które by go używały...
Szkoda, bo dodaje cudownego smaku!
 

Te ciasteczka są po prostu obłędne... Wiem, że mówię tak o każdym owsianym wypieku, ale akurat te są u mnie ponad innymi...
Koniecznie trzeba ich spróbować!


Ciastka owsiano-imbirowe
- pół kostki masła (125g),
 - pół szkl. brązowego cukru (ok. 100g),
 - 2 łyżki miodu,
- pół łyżeczki sody oczyszczonej,
- maleńka szczypta soli,
- kawałek świeżego imbiru - wielkości kciuka,
 - 150 g mąki pszennej - może być pełnoziarnista (niepełna szklanka),
 - 150g płatków owsianych (1,5 szkl.)
 
Roztopić masło i wymieszać z cukrem - tak, żeby się roztopił.
Do ciepłego masła wmieszać miód, sodę, sól i starty imbir.
Wymieszać razem mąkę i płatki, po czym wmieszać do masy.
Uformować około 20 kulek, układać na blachach, zostawiając spory odstęp.
Piec 12-15 min. w temp. 180 st. C.


1.11.13

Rogaliki drożdżowe z dżemem - najlepsze ciasto do formowania

Nie ma chyba wielu osób, które nie lubią rogalików.
O ile jedzenie, to prościzna - o tyle formowanie...no cóż - ja zdolności manualnych wiele nie posiadam. Zazwyczaj drożdżowe ciasto na rogaliki klei się i babrze po całym blacie - to jest inne. Nie lepi się, łatwo je rozwałkować, zwinąć - i to bez podsypywania kilogramami mąki.
 

 
W smaku też pyszne, a do tego dłużej świeże.
Swoje zrobiłam z dżemem, ale można z owocami, serem, budyniem, nutellą - co kto lubi i akurat ma w szafce.


 
Rogaliki drożdżowe
(12-16szt.)
- szkl. mleka (250ml),
- pół kg mąki pszennej (3 szkl.)
- łyżka cukru,
- 25 g świeżych lub paczka (7g) suszonych drożdży,
- pół szkl. oleju,
- 2 niepełne łyżeczki proszku do pieczenia,
- jajko,
- dżem
 
Mleko podgrzać, rozpuścić w nim drożdże. Wsypać łyżkę mąki i cukier - wymieszać, zostawić, żeby zaczyn "ruszył".
Do rozczynu dodać mąkę przesianą z proszkiem, wbić jajko i wlać olej. Dokładnie zagnieść ciasto.
Od razu podzielić na 2 części, każdą rozwałkować na płat około pół centymetrowy.
Każdy płat podzielić na 6-8 trójkątów, nałożyć dżem, zwinąć.
Ułożyć na blasze (wyłożonej papierem do pieczenia), odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Piec 15-20 min. w temp. 200 st. C.
 



28.10.13

Ciastka wyciskane (z maszynki)

Kolejny ze smaków dzieciństwa - lata temu mama robiła takie. Przykładała specjalną nasadkę na maszynkę do mięsa i wyciskała ciastka. Piekła ich wtedy całe tony, żeby nie brudzić sprzętu dla kilku ciasteczek (bo ile potem rozkręcania i mycia z tą maszyną).
Maszynki do mielenia mięsa nie posiadam, ale dawno temu kupiłam sobie specjalną maszynkę do wyciskania ciastek. Właściwie dwie, bo jedna wciąż czeka, aż ruszy w świat i wyląduje u kogoś z Was.
 

Moje są inne niż mamy ;) Tamte były raczej twarde, robione ze smalcem (ze skwarkami!) - do dziś poszukuję tamtego przepisu. Ja swoje zrobiłam na maśle, więc pachną obłędnie. Są kruche, delikatne, prawie rozpadają się w dłoni.
Małe rączki też je lubią!


 
Przepis podpatrzyłam u Margarytki i wprowadziłam tylko kosmetyczne zmiany.
Są pyszne i prezentują się jak w cukierni - polecę każdemu.
 
Wyszły mi dwie duże puszki ciastek.


 
Ciastka wyciskane (z maszynki)
(ok. 120 szt.)
- 3 szkl. mąki pszennej (pół kg),
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia,
- kostka masła (250g),
- 4 żółtka,
- 1/2 szkl. cukru pudru (ok. 100g),
- 2 łyżeczki cukru waniliowego (lub łyżeczka esencji waniliowej),
- 2 - 3 łyżki oleju
 
Mąkę, proszek, cukir i cukier waniliowy przesiać. Dodać żółtka, masło i olej.
Dokładnie zagnieść.
Wybić wałkiem, żeby usunąć pęcherzyki powietrza.
Zawinąć w folię i schłodzić.
Ciasto podzielić na porcje, wkładać do maszynki do wyciskania ciastek.
Wyciskać na blachy wyłożone papierem do pieczenia, zostawiając małe odstępy.
Piec przez 12-15 min. w temp. 180 st. C (muszą się zezłocić, ale nie przypalić!).
 
Część ciasta można też wymieszać z kakao - ja tak zrobiłam, ale miałam wrażenie, że kakaowe ciastka bardziej się rozpadały.


18.10.13

Ciastka rodzynkowo-cynamonowe

To jedne z ciastek, które upiekłam w ramach nowo odkrytej miłości do cynamonu.
Megacynamonowe, słodkie za sprawą rodzynek i idealne do małych rączek.
 

 
Ciastka cynamonowo-rodzynkowe
- 75 ml oleju,
- ok. 50 g cukru (1/4 szkl.) (wskazany brązowy),
- 1 jajko,
- łyżeczka esencji waniliowej,
- 100g rodzynek,
- 175g (1 szkl.) mąki - najlepiej pełnoziarnistej,
 - 1/2 łyżki cynamonu,
- 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
 
Mąkę, sodę i cynamon przesiać. Połączyć w misce z resztą składników - mieszając drewnianą łyżką.
Umieszczać łyżką na blasze (porcje wielkości orzecha).
Piec 8-10 min. w 190 st. C.


23.8.13

Ciastka owsiane (kulki)

Różne przepisy mogę mijać z większym lub mniejszym zainteresowaniem, ale przepisy na ciastka owsiane zamieniam w czyn ZAWSZE.
 

 
Smakowo - pyszne, delikatnie słodkie, mocno owsiane. Bardzo zdrowe! 


 
A do lepienia - ideał - jaki kształt się im nada, w takim zostają. Lekko rosną w piekarniku.
Majlord szukał czegoś słodkiego, powiedziałam mu, że ciastka są na blacie... "Eeee... myślałem, że to mielone" xD
Rzeczywiście - jak nieuważnie spojrzeć, można się pomylić.



 
Owsiane ciastka (kulki)
(20-30szt.)
- 2 szkl. płatków owsianych - używam błyskawicznych (200g),
- 1/4 szkl. otrębów owsianych (50g),
- 100g masła,
- 2 łyżki cukru,
- 4 łyżki mleka (60ml),
- 2 jajka,
- 2 łyżki mąki pszennej pełnoziarnistej,
- pół łyżeczki proszku do pieczenia,
- garść rodzynek (lub innych bakalii)
 
Miękkie masło ubić z cukrem i jajkami na jednolitą masę.
Wsypać mąkę i proszek do pieczenia, dolać mleko.
Dosypać wszystkie pozostałe składniki i dokładnie wymieszać. Gdyby było zbyt mokre - dosypać płatków, gdyby było zbyt suche - dodać trochę więcej mleka.
Odstawić na pół godz.
Formować kulki (wielkości orzecha włoskiego) i układać na blasze.
Piec w temp. 180 st. C przez około 20 min.


14.8.13

Muffinki z coca-colą

Na muffinki z coca-colą od dawna miałam chęć, bo widziałam je na wielu blogach.
Ciekawiło mnie jak to wyjdzie, bo znam przepis na zebrę z oranżadą i jest rzeczywiście przepyszna.
 
Coca-coli nie tykam od czasu gdy pokusiłam się (też po zobaczeniu na blogach) na mięso w coli. Świetny sposób na obrzydzenie sobie tego (całkiem niezdrowego) napoju...
 
 

 
W zasadzie nie wyszły złe... Uznałabym, że dość charakterystyczne, miękkie, słodkie.
Niestety - bardzo oklapły po pieczeniu (chyba pierwszy raz w życiu oklapły mi muffinki), a do tego były zbyt tłuste jak na moje standardy...
Ale Majlord nie narzekał :)


 
Muffiny z coca-colą
(12 szt)
- 1 szkl. mąki (180g),
- 4 łyżki kakao,
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia,
-pół szkl. cukru (100g),
- 1 szkl. coca-coli (250ml),
- 2 jajka,
- 150g stopionego masła
 
Mąkę, kakao, proszek i cukier wymieszać w misce.
W drugiej misce wymieszać colę, jajka i masło.
Połączyć obie masy (pobieżnie - tylko do wymieszania składników).
Piec około 20 min. w temp. 200st.C.



13.7.13

Ciastka imbirowe z kawałkami czekolady

Nie znałam imbiru.
Nie wiem czy go kiedykolwiek wcześniej go jadłam, ale nie przypominam sobie tego.
 
Pewnego dnia kupiłam okazyjnie paczuszkę świeżych imbirowych ciasteczek z czekoladą i... przepadłam!
 
Oszalałam na ich punkcie.
 
 
Ile ja się naszukałam tego przepisu! Na polskich blogach nie znalazłam żadnego... Na zagranicznych były, ale zawsze nie taki jak chciałam...
Wreszcie podpatrzyłam 2 najbardziej podobne do siebie, to i owo pozmieniałam i upiekłam po swojemu.
 
Piekłam je już od tamtej pory wiele razy - niech to będzie rekomendacją.


Są specyficzne - mocno imbirowe, lekko słodkie, z miękkimi kawałkami pysznej przypieczonej czekolady.
Należy uważać, żeby nie piec ich za długo, bo twarde nie będą tak pyszne. Z pieca wyciąga je się bardzo miękkie - później kruszeją.
I nie należy przesadzać z sodą, bo będą gorzkie i niesmaczne.
 
Tylko dla wielbicieli imbiru!

 
Ciasteczka imbirowe z kawałkami czekolady
(na dwie blachy dużych ciastek)
- 11 łyżek miękkiego masła (165g),
- 1 łyżka ekstraktu z wanilii,
- 1/3 szkl. białego cukru,
- starty kawałek świeżego imbiru (długości około 4 cm),
- 1 i 3/4 szkl. mąki (ok. 300g),
- 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia,
- pół łyżeczki sody oczyszczonej,
- 1/2 szkl. brązowego cukru,
- 1 roztrzepane jajko,
- 150 g gorzkiej czekolady - posiekanej w kostkę
 
10 łyżek masła rozpuścić w garnuszku i gotować na małym ogniu 5-8 min. Zdjąć z ognia, wmieszać ekstrakt waniliowy.
Odłożyć do wystudzenia.
 
Biały cukier wymieszać ze startym imbirem - palcami na kształt kruszonki.
 
Przesiać mąkę, proszek i sodę, wymieszać z brązowym cukrem. Dodać do "kruszonki" z cukru i imbiru.
Dodać rozpuszczone i pozostałą łyżkę całego masła. Mieszać.
Wbić jajko, wymieszać.
Wmieszać kawałki czekolady.
 
Blachy wyłożyć papierem do pieczenia.
Formować kulki ciasta wielkości dużego orzecha, kłaść na papier, spłaszczać.
 
Można przykryć folią spożywczą i chłodzić np. przez noc, ale ja piekę od razu.
 
Piec około 10-12 min. w temp. 200 st. C.





Lubicie imbir czy - jak ja kiedyś - nie doceniacie jego smaku?

2.6.13

Budyniowe muffiny czekoladowe

Wspomniała kiedyś o nich Maggie, później wstawiła przepis u siebie.
Poczułam się w obowiązku spróbować :)
 
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie pozmieniała - dałam więcej jaj, bo miałam małe. Zmniejszyłam ilość cukru, za to dorzuciłam rodzynek i czekolady do środka.
 
Muffiny są pyszne, w sam raz słodkie, mocno kakaowe. Proszek budyniowy daje im charakterystyczny posmak.
Pyszne i proste!
 

 
Budyniowe muffiny czekoladowe
(12 szt.)
- 80 g proszku budyniowego czekoladowego (2 paczki),
- 200 g masła,
- 3 jajka,
- 4 łyżki mleka,
- pół szkl. cukru pudru (ok. 100 g),
- pół szkl. mąki pszennej (ok. 90 g)
- 2 łyżki kakao,
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia,
- 1/4 łyżeczki sody oczyszczonej,
- garść rodzynek,
- pół kostki posiekanej czekolady (50g)
 
 
Proszek budyniowy przesiać z mąką, proszkiem do pieczenia i kakao.
Masło utrzeć na białą masę, dodać cukier puder. Stopniowo (wciąż ucierając) wbijać po jajku. Dosypać suche składniki i wlać mleko.
Łyżką wmieszać rodzynki i czekoladę.
 
Przelać do foremek wyłożonych papilotkami.
Piec około 20-30 min. w temp. 170 st. C.


28.5.13

Domowa chałwa

Jako dzieciak nie lubiłam chałwy.
Gdzie ja miałam głowę?!
Teraz wszyscy w domu za nią przepadamy :)
 
Ta kupna - niestety - kosztuje dość sporo, a skład ma taki, że czasem boku opakowania brakuje dla tych wszystkich chemikaliów.
 
Można prościej i lepiej - domowo.
 
 

 
Taka domowa chałwa jest przepyszna - choć wychodzi jej zazwyczaj bardzo mało, to skutecznie już kilka kawałków potrafi zasłodzić :)
Nie podaję dokładnej ilości składników, bo wszystko zależy od upodobań - ja dosładzam co chwilę próbując, a i tak dla Tomka zawsze "mogłoby być bardziej słodkie".



 
Domowa chałwa
(ilość można dowolnie zwiększać/ zmniejszać)
- 300 g sezamu,
- 2-3 łyżki miodu (lub więcej w zależności od upodobań)
+ mak / wiórki kokosowe / kakao / rodzynki - co kto lubi
 
Sezam wrzucam do wysokiego naczynia i miele blenderem, aż do uzyskania konsystencji pasty.
Dodaje stopniowo miód, aż stanie się tak słodka jak lubimy - na tym etapie mieszam łyżką (jest to też moment na dodanie ewentualnych bakalii) :)
Z masy formuje gruby "baton", zawijam w folię spożywczą i wkładam na kilka godzin do lodówki.
Schłodzony kroję na kawałki.



19.5.13

Jajka nadziewane pastą z wędzonego łososia

Już tu chyba wspominałam, że ja za łososiem nie przepadam. Zjeść zjem, ale żeby za nim tęsknić - nie. Tomek za to lubi baaardzo i w każdej postaci (o ile jest to postać wędzona).
Specjalnie dla niego czasem się poświęcam i robię jajka nadziewane pastą z łososia.
Pierwszy raz trafiły na nasz stół przy okazji urodzin Michałka (i właśnie dlatego tylko jedno zdjęcie), ale od tamtej pory bywały częściej (nie fociłam, bo byłam przekonana, że mam na dysku całą ich sesje).
 
Nawet taki antyłosoś jak ja się na nie pokusi - bardzo kremowy farsz, wyraźnie łososiowy i z nutką koperku.
 
Polecam!
 
Ahh... Albo skąpo nadziewam, albo robię tego za dużo - pasty zawsze zostaje mi więcej niż jajek i resztę wykorzystuje na kanapki (jest pyszna!)
 

Jajka nadziewane pastą z łososia
(16 szt.)
- 8 jaj,
- około 200 g serka mascarpone,
- łyżka majonezu,
- 3-4 łyżki posiekanego koperku,
- 150 - 200 g wędzonego łososia
 
Jajka ugotować na twardo, wystudzić.
Obrać i każde przekroić na pół.
Wyjąć z nich żółtka.

Łososia pokroić na małe kawałki.

Do żółtek dodać serek, koperek, majonez i łososia.
Całość dokładnie zmiksować blenderem.

Pastę przełożyć do rękawa cukierniczego z końcówką w kształcie gwiazdki.
Napełnić nią białka.

Przechowywać oczywiście w lodówce, ale warto wyjąć chwilę przed podaniem - w temperaturze pokojowej są smaczniejsze.


Lubicie łososia czy raczej omijacie?


13.5.13

Witrażowe serduszka z francuskiego ciasta

Upieczone razem z grzebieniami.
Zalegały na dysku, a szkoda, bo to przecież fajny pomysł na francuskie ciasteczka. Zwłaszcza jeśli ktoś dysponuje lepszym niż ja talentem do takich małostek  :)
 
Po prostu - ciasto francuskie z dżemem inaczej podane :)
 
Czemu by się nie pobawić?
 
 

 
Witrażowe serduszka z ciasta francuskiego:
- płat ciasta francuskiego,
- dżem - najlepiej czerwony
 
Płat ciasta francuskiego kroimy na kwadraty - nieważna wielkość, ważne, by były równe i w parzystej ilości.
W połowie kwadratów foremką do ciastek wycinamy serca.
Kwadraty, które są w całości smarujemy dżemem, nakładamy na nie te z wyciętym sercem i zlepiamy brzegi przekłuwając widelcem.
Pieczemy przez około 15 - 20 min. (aż się zezłocą) w temp. 180 st. C.



12.5.13

Domowe krówki (niestety nie ciągutki)

Bardzo lubię krówki.
Raz jeden skusiłam się o zrobienie ich, wierząc, że będą się idealnie ciągnąć.
Raz i nie więcej.
Oświadczam, że jest to zabawa nieopłacalna - 2 bite godziny stania przy garze za ledwo miseczkę cukierków. A i tak wyszły kruche.
Wolę kupić.
 
 
Ogólnie w okolicach zamieszkania brata T. znamy manufakturę w której robi się krówki mordoklejki... i to w formie batonika, a w cenach hurtowych :)
Mam zamiar zrobić solidny zapas :)
 

 Dodaje ten przepis, bo wiem, że są osoby, które preferują kruche krówki.
Tym pod względem smakowym nic nie można zarzucić - megasłodkie, bardzo śmietanowe.
Żeby jeszcze się kleiły...


 
Krówki domowe
- 600 ml śmietany kremówki,
- 1 szkl. cukru (około 220g),
- łyżeczka ekstraktu waniliowego
 
 
Śmietanę wlać do dużego garnka z dużym dnem, wsypać cukier. Zagotować, wlać ekstrakt waniliowy.
Gotować na bardzo małym ogniu ciągle mieszając. W razie, gdyby się chciało podnosić i kipieć - mieszać szybciej.
Po dłuuuugim czasie masa zacznie gęstnieć, wyraźnie zbrązowieje, a boki będą odchodzić od garnka.
Ja sprawdzałam ich stan wylewając kropelkę na zimny talerzyk - kiedy szybko zastygała uznałam, że to już.
Formę / wyższą tace/ blaszkę wyłożyć folią spożywczą.
Wylać masę i zostawić do stężenia.
Pokroić w kostkę i zwinąć w papierki.


11.4.13

Kruche karbowane ciastka z dżemem

Każdy zna te ciastka - dostępne w każdej cukierni, a nawet każdym markecie - zazwyczaj na wagę.
 
Ja najlepiej wspominam je z cukierni pod liceum.
Pyszotki :)
 

 
Swego czasu miałam dwa zbędne żółtka, wyrzucić żal, a pojutrze daleka podróż. Do tego w szafie nowy zestaw końcówek do rękawa cukierniczego - mój wzrok od razu padł na ten przepis.
Bazowałam się na przepisie z Moich wypieków, ale - standardowo - po swojemu zrezygnowałam z ekstraktu waniliowego, soli i znacznie zmniejszyłam ilość cukru.
 
Wyszły pyszne, ale z jedną poważną wadą - tak kruche, że rozpadały się w dłoniach. Troszkę to utrudniało jedzenie (zwłaszcza w podróży), ale poza tym nie mam zastrzeżeń.
Dżem można nałożyć przed lub po pieczeniu. Przed lepiej smakuje - jest przypieczony, twardawy, ale nałożony po przynajmniej nie spłynie...
Inaczej niż zazwyczaj w ciastkach - ciasta się nie zagniata, a uciera.



 
Kruche karbowane ciastka z dżemem
(duże pudełko ciastek)
- 220 g masła,
- 60 - 70 g cukru pudru (ok. 1/3 szkl.),
- 2 żółtka,
- 300g mąki pszennej (ok. 1 i 3/4 szkl.),
- 50 g mąki ziemniaczanej (niecałe 1/3 szkl.)
- dżem
 
Miękkie masło miksować, aż zbieleje, powoli dodawać cukier puder. Wciąż ucierając wbijać po jednym żółtku. Dodać obie (przesiane) mąki, zmiksować.
Ciasto przełożyć do rękawa cukierniczego z końcówką w kształcie gwiazdki.
Przygotować blachę - najlepiej nieprzywierającą (albo wyłożoną papierem do pieczenia).
Wyciskac na blaszki okrągłe, karbowane ciastka - nie trzeba zostawiać dużych odstępów, bo nie urosną wiele.
Nałożyć kleksik dżemu (można to zrobić już po upieczeniu).
Piec 12 min. w temp. 180 st. C.




24.3.13

Trufle z migdałami

Nieczęsto robię trufle - dla nas to za słodka zabawa.
Przepis na te znalazłam w Tesco Magazine, wkleiłam do zeszytu i... żal było nie spróbować.
 
Wyszły bardzo dobre, ale przeraźliwie słodkie - grubo musiałam obtoczyć w kakao (aż do przesady), żeby słodycz przełamać
 

 
Jeśli zdarzy mi się z nimi następny raz (a raczej wolę wypróbowywać nowe), to użyje tylko gorzkiej czekolady, a słodkie batoniki zastąpię płatkami kukurydzianymi (smak prawie ten sam).
Miały jeden minus - potwornie trudno było z nich ulepić zgrabne kuleczki.
 
Ale zniknęły w jeden dzień...

 
Trufle z migdałami
- 2 łyżki śmietany słodkiej,
- 100 g mlecznej czekolady,
- 100 g gorzkiej czekolady,
- 150 g batoników Chrunchie,
- 40 g migdałów (dałam mniej),
- kakao do obtoczenia,
 
Obie czekolady i śmietanę rozpuścić w kąpieli wodnej.
Dodać mocno pokruszone batoniki i migdały, wymieszać.
Łyżką nabierać masę, formować kulki.
Obtoczyć w kakao.
Przykryć folią i chłodzić przynajmniej 1 godz. przed podaniem.
 


5.2.13

Babeczki z puszystą pianką












 Długi czas nie piekłam muffinek... z prostego powodu - nie miałam foremek.




W końcu kupiłam, była okazja i upiekłam. Oj, jak sobie wtedy wyrzucałam zmarnowany czas, gdy nie znałam radości tworzenia tych małych cudeniek!
Teraz piekę często, a te pierwsze wreszcie doczekały się publikacji.


Przepis na nie znalazłam w "Przyślij przepis" - jak zwykle po swojemu trochę zmieniłam składniki (między innymi dałam mniej cukru).
Najbardziej chodziło mi o tę piankę z góry. Pojęcia nie miałam cóż to będzie za smak.
W końcu okazało się, że to ciepłe lody, znane też niektórym jako "murzynki" :)

Przepis podaję po moich zmianach.

 Babeczki z pianką (ciepłym lodem)
12 sztuk:

Ciasto:
- 3 jajka,
- 1/2 szkl. cukru,
- łyżeczka sody oczyszczonej,
- łyżeczka proszku do pieczenia,
- 2 łyżki kakao,
- 1/2 szkl. oleju,
- 1 szkl. mąki,
- jabłko,
- gruszka
 
Mąkę przesiać z proszkiem i sodą.
Jabłko i gruszkę umyć, obrać, wykroić gniazda i zetrzeć na tarce o dużych oczkach (każde osobno).
Białka ubić na sztywną pianę, pod koniec dodawać cukier i żółtka.
Wciąż miksując dodawać na przemian mąkę z proszkiem i sodą oraz olej.

Ciasto podzielić na pół, do jednej części dodać kakao i wymieszać. Wmieszać startą gruszkę.
Do białej części ciasta wmieszać starte jabłko.

Przelać do foremek wyłożonych papilotkami.
Piec około 30 min. w temp. 180 st. C.
Studzić na kratce.


Pianka:
- 3 białka (koniecznie wcześniej sparzyć jajka!),
- 1 i 1/4 szkl. cukru,
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Dodatkowo:
- posypka do dekoracji

Pianka będzie bardzo słodka!

Białka ubijamy z ekstraktem i 1/4 szkl. wody. Gdy zacznie się robić piana powoli wsypujemy cukier.
Miksujemy około 2 min. na sztywno, po czym ubijamy przez dokładnie 12 min. w kąpieli wodnej (nie krócej!)
Studzimy.

Za pomocą rękawa cukierniczego wyciskamy piankę na ostudzone babeczki.
Posypujemy posypką.
 


To 12 min. ubijania w kąpieli wodnej ma zapewnić piance odpowiednią temperaturę.
Po prostu - w garnku doprowadzamy wodę do wrzenia, kładziemy na garnku miskę z pianą z białek i ubijamy.



Zapewniam, że warto się potrudzić.
A przepis jest prostszy niż się wydaje... :)

Komuś babeczkę?

21.1.13

Biszkopciki - idealne dla maluszków

Tak, tak - wiem. Zaraz znajdzie się zgraja supermatek, które nigdy, przenigdy nie podawały dziecku słodyczy. Tylko kawałki marchewki i owoce, bo zdrowo ma być!
Nie będę hipokrytką i nie będę udawać, że moje dziecko słodyczy nie jada. Jada. Smak ma po mnie, bo uwielbia imbirowe ciastka z działu dla dzieci, ale innych nie odmówi też ;)
Nie kupujemy mu paczkowanych biszkoptów, bo raz, że sam cukier, a dwa, że twarde są niczym wiór.
Czasem mnie coś najdzie i piekę sama...

Podpatrzyłam przepis na biszkopty pod domowe jaffa cakes u Dorotus, ale zmniejszam ilość cukru.


Te domowe biszkopty różnią się od sklepowych - są mięciutkie jak puch. Lepiej szybko je zjeść lub trzymać w lodówce, bo wzmacniaczy i konserwantów tu nie ma, więc psują się szybciej.
Można je też spokojnie mrozić, jeść razem z dzieckiem czy wykorzystać pod piankę z galaretki.


Domowe biszkopciki:
- 3 jajka w temp. pokojowej,
- 1/4 szkl. (ok50-60g)  drobnego cukru lub cukru pudru,
- 75g (około pół szkl.) mąki pszennej

Mąkę dokładnie przesiać.
Białka oddzielić od żółtek.
Białka dokładnie ubić na sztywną pianę, powoli dodawać cukier (nie na jeden raz!), wciąż miksując dodawać po jednym żółtku.
Delikatnie (ja nie używam do tego miksera) wmieszać przesianą mąkę.

Najlepiej wykładać je na blachę za pomocą rękawa cukierniczego, ale równie dobrze można to zrobić łyżką. Lekko rosną, więc należy zostawić między nimi odstępy.
Ja używam blach nieprzywierających, ale sprawdzi się też blacha wyłożona pergaminem lekko posmarowanym tluszczem.

Piec około 10 min. w 180 st. C.



Uwaga na okruszki w dywanie!