Cynamon, to jedna z tych rzeczy (obok karpia, kaszanki, wątróbki i chałwy), do których trzeba "dojrzeć". Ja dojrzałam i cynamon pchałabym teraz nawet do obiadu.
Na szczęście tego nie robię i poprzestaje na drożdżowych ślimaczkach.
Są pyszne, aromatyczne - w trakcie pieczenia pachnie cynamonem na pół kilometra od domu :)
Dla mnie w tej wersji najlepsze na ciepło, ale póki świeże nikt nimi nie powinien pogardzić.
Warto spróbować.
Cynamonowe ślimaczki
(ok. 20 szt.)
- 4 i 1/2 szkl. mąki (ok. 700g),
- półtora opakowania drożdży suszonych (ok. 10g),
- 1 szkl. mleka (250ml),
- 100 g masła,
- 2 łyżki cukru,
- 3 jajka,
- szczypta soli,
- 1/3 szkl. brązowego cukru (ok. 70g),
- 2-3 łyżki cynamonu
Mleko podgrzać, dodać 80g masła i cukier, wymieszać.
Drożdże oraz 3 i 1/2 szkl. mąki wymieszać.
Stopniowo dodawać mleko, jajka, sól. Wyrabiać podsypując (w razie potrzeby) resztą mąki. Ciasto ma nie być leiste i odchodzić od rąk.
Przykryć i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Ciasto odgazować (uderzyć), zostawić na kilka min.
Rozwałkować na podsypanej mąką stolnicy na duży prostokąt, posmarować resztą (roztopionego) masła, posypać brązowym cukrem i cynamonem.
Zwinąć jak roladę wzdłuż dłuższego boku.
Pokroić na równe kawałki (ok. 1.5 - 2cm), ułożyć na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia. Odstawić do podrośnięcia.
Piec ok. 25 min. w temp. 160 st. C.