Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmietana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmietana. Pokaż wszystkie posty

12.5.13

Domowe krówki (niestety nie ciągutki)

Bardzo lubię krówki.
Raz jeden skusiłam się o zrobienie ich, wierząc, że będą się idealnie ciągnąć.
Raz i nie więcej.
Oświadczam, że jest to zabawa nieopłacalna - 2 bite godziny stania przy garze za ledwo miseczkę cukierków. A i tak wyszły kruche.
Wolę kupić.
 
 
Ogólnie w okolicach zamieszkania brata T. znamy manufakturę w której robi się krówki mordoklejki... i to w formie batonika, a w cenach hurtowych :)
Mam zamiar zrobić solidny zapas :)
 

 Dodaje ten przepis, bo wiem, że są osoby, które preferują kruche krówki.
Tym pod względem smakowym nic nie można zarzucić - megasłodkie, bardzo śmietanowe.
Żeby jeszcze się kleiły...


 
Krówki domowe
- 600 ml śmietany kremówki,
- 1 szkl. cukru (około 220g),
- łyżeczka ekstraktu waniliowego
 
 
Śmietanę wlać do dużego garnka z dużym dnem, wsypać cukier. Zagotować, wlać ekstrakt waniliowy.
Gotować na bardzo małym ogniu ciągle mieszając. W razie, gdyby się chciało podnosić i kipieć - mieszać szybciej.
Po dłuuuugim czasie masa zacznie gęstnieć, wyraźnie zbrązowieje, a boki będą odchodzić od garnka.
Ja sprawdzałam ich stan wylewając kropelkę na zimny talerzyk - kiedy szybko zastygała uznałam, że to już.
Formę / wyższą tace/ blaszkę wyłożyć folią spożywczą.
Wylać masę i zostawić do stężenia.
Pokroić w kostkę i zwinąć w papierki.


24.3.13

Trufle z migdałami

Nieczęsto robię trufle - dla nas to za słodka zabawa.
Przepis na te znalazłam w Tesco Magazine, wkleiłam do zeszytu i... żal było nie spróbować.
 
Wyszły bardzo dobre, ale przeraźliwie słodkie - grubo musiałam obtoczyć w kakao (aż do przesady), żeby słodycz przełamać
 

 
Jeśli zdarzy mi się z nimi następny raz (a raczej wolę wypróbowywać nowe), to użyje tylko gorzkiej czekolady, a słodkie batoniki zastąpię płatkami kukurydzianymi (smak prawie ten sam).
Miały jeden minus - potwornie trudno było z nich ulepić zgrabne kuleczki.
 
Ale zniknęły w jeden dzień...

 
Trufle z migdałami
- 2 łyżki śmietany słodkiej,
- 100 g mlecznej czekolady,
- 100 g gorzkiej czekolady,
- 150 g batoników Chrunchie,
- 40 g migdałów (dałam mniej),
- kakao do obtoczenia,
 
Obie czekolady i śmietanę rozpuścić w kąpieli wodnej.
Dodać mocno pokruszone batoniki i migdały, wymieszać.
Łyżką nabierać masę, formować kulki.
Obtoczyć w kakao.
Przykryć folią i chłodzić przynajmniej 1 godz. przed podaniem.
 


29.8.12

Najprostsze domowe lody krówkowe - bez jaj, bez maszyny, za to z rodzynkami, orzechami i suszoną żurawiną

 Rozglądałam się jakiś czas za maszynką do lodów. Ostatecznie skapitulowałam, bo rzecz to niezbyt tania jeśli wziąć pod uwagę, że używa jej się sporadycznie i tylko przez jeden sezon w roku.
Z kolei ręczne kręcenie tego deseru jakoś mnie nie zachęcało - nie wiem skąd wzięłam przekonanie, że to czasochłonne i monotonne...

Surowych jaj w potrawach unikamy. Jakoś tak bezpieczniej...
Dzięki temu Michałek może liznąć ;)


Szukałam pomysłu na domowe lody wertując blogi i strony kulinarne... Jak nie żółtka, jak nie maszynka, to cuda wianki z gotowaniem mleka i diabli wiedzą ile zachodu...
A ja chciałam prosto i smacznie!

Pierwsza próba była udana, ale przeraźliwie słodka - dałam więcej toffi niż śmietany... Wyszedł taki ulepek, że po pierwszej łyżce miało się dość cukru :)

Proporcje zmieniłam, sypnęłam tego i owego - jest idealnie.
A przede wszystkim - nie ma bryłek lodu i zamrożonej wody.



Lody są bardzo twarde, ale po nałożeniu do miseczek szybko miękną i wprost rozpływają się w ustach :)
Tomek powiedział, że to najlepsze lody jakie kiedykolwiek jadł w życiu.
Uwielbiam słyszeć takie rzeczy :)


Domowe lody krówkowe BEZ JAJ i BEZ MASZYNY za to z rodzynkami, orzechami i żurawiną:
- duży kubek śmietany kremówki - około 600ml (36% - ang. double cream),
- około 400g puszka masy krówkowej,
- garść włoskich orzechów,
- garść rodzynek,
- garść suszonej żurawiny Marsyl*

Śmietanę ubić na sztywno. Ciągle miksując dodać masę krówkową i mieszać aż się porządnie połączy.
Łyżką wmieszać posiekane orzechy włoskie, rodzynki i żurawinę.
Przelać do pojemnika, który można mrozić (u mnie stary po sklepowych lodach), nakryć folią spożywczą i włożyć do zamrażarki.
Po około 40 min - 1 godz. lody wyjąć z zamrażarki, porządnie przemieszać (używam trzepaczki lub końcówki od miksera).
Mieszanie trzeba powtarzać minimum 5 - 6 razy, najrzadziej co 40  minut - godzinę.

Jeśli zabierzecie się za nie przed południem wieczorem będą gotowe do podania :)



* Suszona żurawina Marsyl
Nigdy nie lubiłam żurawiny. Nie używało jej się u mnie w domu wcale. Kojarzyła mi się z cierpkim, wręcz kwaśnym smakiem - omijałam jak się dało.
Miałam niezły ambaras, kiedy dostałam ją do testowania od firmy Marsyl... Miałam wizję paczki żurawiny zalegającej w tym samym miejscu w szafce za rok i za dwa lata...
Ale ma się to wyczucie - robiąc lody wertowałam szafkę za cudami, które można do nich wrzucić - sięgnęłam i po nią.
Spisała się doskonale.
Nie jest wcale cierpka - w składzie jest cukier i pewnie przez to jest całkiem słodka.
Owoce są ususzone ale nie wysuszone na wiór - czyli plus. Do tego owoce sa całe, a nie posiekane czy suszone z pulpy.
Wielkość paczki też mi tym razem odpowiada.
Do jedzenia jej solo się nie przekonam, ale ze względu na jej słodki smak nie wykluczam jej całkowicie - będę jej używała do lodów (a biorąc pod uwagę ich genialny smak - żurawina skończy się szybko).




Skusicie się?


22.8.12

Tort urodzinowy - czekoladowy z czekoladowym kremem z bitej śmietany i owocami

Pierwszy raz od dawna spędzaliśmy jakieś "święto" w gronie większym niż nasza trójka... Mimo to nie miałam wcale zamiaru robić tortu, wychodząc z założenia, że to moje urodziny, mamy urlop, więc "leże i pachnę". Ostatecznie z samego rana zostałam wręcz nieco zmuszona do jego zrobienia... I powiem Wam, że tort robiony dla siebie prawie wcale nie sprawia radości. Stanowczo wolę robić torty niespodzianki :)


Zdecydowałam się na tort czekoladowy z czekoladowym kremem na bazie bitej śmietany. Robiłam go już kiedyś bez okazji i wyszedł genialny. Tym razem biszkopt z oryginalnego przepisu zastąpiłam bazą do ciasta "Mleczna kanapka" (tamten nie wyrastał).
O rany...
Ilości przekleństw, które wykrzyczałam przy próbach ubicia polskiej śmiatany nie zliczę... Do teraz nie potrafię pojąć jak to jest, że angielska śmiatana ubija się wręcz na masło po minucie i trzyma tydzień bez ulepszaczy, a polska - gdzie każdy rolnik ma krowę - nie daję się ubić żadną siłą, gdy jest trochę obciążona czekoladą, a do tego bez dodatnia kilogramów fiksów nie utrzyma się w stanie niepłynnym dłużej niż godzinę...
Albo trafiłam na felerną - ostatecznie krem się zważył, a nie ubił. Mówi się trudno - najważniejsze, że smakował, a po przykryciu owocami nie było aż tak widać :)


Spód:
- 6 jaj,
- 1/3 szkl. cukru,
- 1/2 szkl. mąki pszennej,
- 1/2 szkl. mąki ziemniaczanej,
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
- 3 duże łyżki kakao,
- 2 łyżki oleju

Mąki przesiać z proszkiem i kakao.
Białka ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania powoli wsypywać cukier, następnie kolejno po jednym żółtku.
W masę łyżką wmieszać olej, następnie delikatnie wmieszać mąkę.
Piec około 25 min. w 180 st. C.

Krem:
- 3 tabliczki czekolady (2 gorzkie, 1 mleczna),
- 3 - 4 kubeczki śmietany kremówki (przynajmniej 800 ml),
- mały słoik wiśni z kompotu,
- puszka brzoskwiń

Śmietanę podgrzać w garnuszku, dodać drobno pokruszoną czekoladę, zdjąć z ognia i mieszać, aż czekolada całkowicie się rozpuści.
Wystudzić.
Dobrze schłodzić w lodówce.
W czasie chłodzenia usunąć ewentualnie pestki z wiśni, pokroić brzoskwinie w dużą kostkę.
Wyjąć krem z lodówki i ubić na sztywno.
(Polską kremówkę prawdopodobnie będziecie musieli usztywnić fiksami...)
1/3 kremu odłożyć, do pozostałych 2/3 wmieszać większą część wiśni i brzoskwiń.

Dekoracja:
- odłożone wcześniej wiśnie z kompotu,
- rodzynki Marsyl *,
- 1 baton Snickers,
- wiórki kokosowe Marsyl **,
- odłożone wcześniej brzoskwinie z puszki.

Biszkopt przekroić na pół, skropić sokiem z brzoskwiń lub wiśni, dół obficie posmarować kremem z owocami, nakryć górą biszkoptu.
Boki i wierzch posmarować kremem bez owoców.
Zaczynając od środka ozdobić wierzch: pokrojonymi w kostkę brzoskwiniami, pokrojonym w cienkie paski batonem, wiórkami kokosowymi, wiśniami i rodzynkami.



Ideałem będzie jeśli nie zważy Wam się śmietana jak mi :)

Najlepszy jest następnego dnia (tym razem mimo zważenia nie dotrwał).




* Rodzynki firmy Marsyl:
W dawniejszych czasach mój Dziadek przywoził z targu bardzo duże rodzynki. Teraz już takich nie widuje, a jadło się je dosłownie jak cukierki - spokojnie zastępowały deser.
Rodzynki Marsyl są małe, ale za to idealne do ciast, ciasteczek czy muffinek. Słodkie, nie za bardzo wysuszone (bo bywają takie wysuszone na wiór). Jedyne co mi nie pasuje - opakowanie ma 100 g. Dla mnie to za mało. Zawsze kupuje duże opakowania, bo dzięki temu po prostu nie muszę mieć ich co tydzień na liście zakupów (a u nas w tygodniu ich sporo zużywam - do owsianki, do ślimaczków, do jakiegoś ciasta lub na sucho)
Widzę, że firma ma też opakowania 200g - już lepiej :) Jakoś po angielsku jestem przyzwyczajona, że wszystko ma być duuuże - kupuję paczki rodzynek o wadze pół kg :)
** Wiórki kokosowe Marsyl
W UK - z jakiegoś względu na indyjskim dziale - kupuję wiórki kokosowe, które wyglądają jakby ktoś je zbyt długo mielił. Czasem bliżej im już do proszku niż wiórków. Dodaję je do owsianki na zimno i kończy się to tak, że owsianka nimi pachnie, ale nigdzie ich nie widać (a lubie widzieć co jem)
Wiórki Marsyl są idealne - duże, grube - dzięki temu bardziej czuć ich smak w ciastach czy deserach.
Jedyne zastrzeżenie, to znów - wielkość opakowania (70 g). Na porcje kokosanek musiałabym mieć 3 takie paczuszki. Ze strony internetowej wynika, że są też opakowania 100g - to troszkę lepiej.
Marsylowe wiórki na tym nie tracą, ale większe opakowania są praktyczniejsze - zwłaszcza dla osób, które dużo pieką.

21.7.12

Tort Walentynkowy... z opóźnieniem :)

Kiedy to były Walentynki...? No tak... Dawno...
Ale wtedy jeszcze bloga nie miałam, a zdjęcia w folderze leżakują i żal się nie pochwalić.
Zwłaszcza, że tort jest pyszny, lekki, nie "zapychacz" - których nie lubię. Delikatny biszkopt, do tego bita śmietana z kawałkami brzoskwiń.
Zrobić go można na jakąkolwiek okazję, a najlepiej bez niej :) I nikt nie przymusza do ozdabiana masą w serduszka :)



Był to mój pierwszy raz z masą cukrową. Mimo zabezpieczenia jej dżemem (wg angielskiej instrukcji) przez styczność z bitą śmietaną i tak się zaczęła rozpuszczać.
Nie miałam też w domu cukru pudru i wałkowałam przy pomocy kartoflanki - co widać :)
Mimo to uważam, że jak na pierwszy raz wyszło całkiem przyzwoicie :)

Chciałam, żeby biszkopt był czerwony i odcinał się od bieli kremu, ale lichość barwników na to nie pozwoliła... Wyszedł ledwo pomarańczowy.



Biszkopt:
- 1 szkl. mąki,
- łyżeczka proszku do pieczenia,
- 5 jajek,
- 3/4 szkl. cukru,
- aromat waniliowy,
- czerwony barwnik spożywczy (niekoniecznie!)

Krem:
- 500-600 ml śmietany kremówki,
- łyżka żelatyny,
- 5 łyżek cukru pudru,
- pół dużej puszki brzoskwiń

Ponadto:
- masa cukrowa,
- różowy lukier


Biszkopt - przygotowanie:
Przesiać mąkę, wymieszać z cukrem pudrem.
Białka ubić na sztywną pianę, pod koniec wsypywać powoli cukier. Ciągle ubijając dodawać po żółtku i kilka kropli aromatu oraz barwnik..
Delikatnie wmieszać mąkę.
Piec w tortownicy przez 25-30 min. w temp. 180 st. C.
Ostudzić.

Krem - przygotowanie
Żelatynę namoczyć w 2 łyżkach syropu z brzoskwiń. Gdy nasiąknie, rozpuścić w 3 łyżkach gorącego syropu.
Schłodzoną kremówkę ubić z cukrem pudrem.
Pod koniec wlewać wystudzoną żelatynę.
Pokroić brzoskwinie w kostkę, wymieszać z kremem.

Ostatki:
Biszkopt przekroić na 2 części, nasączyć lekko syropem z brzoskwiń.
Przełożyć kremem.

Możecie boki i wierzch ciasta też posmarować kremem, ułożyć kilka brzoskwiń i gotowe.

Lub...

Dopieszczanie
Boki i wierzch posmarować czymś do czego przylepi się masa cukrowa. Jak widać u mnie - ten krem ze śmietany nie działa i trochę ją rozpuszcza.
Polecana jest masa z margaryny i cukru pudru, ale ja bym tu dodatkowego tłuszczu nie pchała. Sama robiłam wg instrukcji angielskiej czyli posmarowałam jasnym dżemem.

Masę cukrową wałkujemy podsypując cukrem pudrem (ewentualnie mąką ziemniaczaną, ale to gorszy sposób). Na wyciągniętych rękach przenosimy nad ciasto, nakładamy, wygładzamy, odcinamy nadmiar.
Trochę masy mieszamy z barwnikiem, wycinamy serca dla ozdoby.
Robimy napis różowym lukrem.







Przypoinam o rozdaniu

20.5.12

Deser z galaretki i śmietany

Właściwie nawet nie przepis, a pomysł, do tego stary - jeszcze Gwiazdkowy... Tomek kupił śmietanę z zamiarem zrobienia mi zupy śliwkowej wg przepisu teścia. Ostatecznie z pomysłu zrezygnował, śmietanę żal było wyrzucić, ciasta stały 4 (plus tort) na dwoje i... coś lekkiego trzeba było zrobić :)




Potrzebujemy:
- 3 galaretki, najlepiej w różnych kolorach,
- 300 ml śmietany kremówki,
- owoce (u mnie mandarynki, ale niekoniecznie).

Pierwszą galaretkę rozrabiamy wg przepisu na opakowaniu (lub z minimalnie mniejszą ilością wody). Na spód pucharków wykładamy owoce, zalewamy je wystudzoną, tężejącą galaretką.

Drugą galaretkę rozrabiamy w 1 szkl. wody. Śmietanę ubijamy na sztywno, powoli wlewamy zimną, tężejącą galaretkę i mieszamy. Wykładamy na pierwszą zastygłą galaretkę do pucharków.

Rozrabiamy trzecią galaretkę wg przepisu na opakowaniu, gdy zacznie tężeć wylewamy ją na śmietanę.



Nic odkrywczego, a jest pyszne i nic się dzięki temu nie marnuje :)