Były już chyba wszędzie...
Jak już pisałam - alkohol u nas bywa baaaardzo sporadycznie. Zazwyczaj po otworzeniu butelki wina musimy ją dopijać przez kolejne 4 wieczory, albo... stoi aż się zepsuje...
Zdarzyło się jednego razu, że stała w butli reszta winiacza, którego już nikt nie chciał dopić. A że w kuchni znalazły się i żelki...
Pijane misie:
- żelki,
- alkohol - wino lub wódka
Żelki wrzucić do słoika, zalać winem. Wina musi być o kilka cm nad żelki - wchłoną je i bardzo napęcznieją.
Wstawić do lodówki na minimum tydzień.
Codziennie należy je przemieszać, żeby równomiernie nasiąkły.
Ja swoje trzymałam w lodówce 2 tygodnie, mieszałam codziennie rano.
Były bardzo smaczne, przyjęły cały smak wina (i zmieniły kolor - jak widać).
Jednocześnie były bardzo rozmiękłe - nie każdy lubi.
Żaden cud, ale na jakieś party czy jako nietypowa niecodzienna przekąska - dobre.
I dość fotogeniczne :)