7.9.13

Drożdżówka topiona

Ciasto drożdżowe jest znane każdemu, najczęściej w standardowej postaci czyli to, gdzie po wyrobieniu zostawia się je w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Poniższe jest inne i dlatego mnie zainteresowało.
 

 
Całkiem mnie zaskoczyło - prawie nie przypomina w smaku zwykłego drożdżowego ciasta. To jest bardzo zbite, wręcz gliniaste (ale nie jest zakalcem), bardzo syci. Długo pozostaje świeże, choć można by sądzić, że będzie na odwrót..
Nie potrzeba czasu na wyrastanie, bo wypłynie na powierzchnię wody już po kilkunastu minutach.
A do tego - inaczej niż w zwykłym drożdżowym - nie daje się do niego roztopionego masła, a masło w formie stałej.



Drożdżówka topiona
(1 keksówka)
- 500 g mąki (3 szkl.)
- 50 g świeżych drożdży,
- 3 jajka,
- kostka masła (250g),
- łyżka mleka,
- pół szkl. cukru (ok. 100g),
- starta skórka ze sparzonej cytryny,
- garść rodzynek
 
Drożdże połączyć z ciepłym mlekiem, odstawić na chwilę.
Mąkę przesiać do miski, wbić jajka, dodać miękkie masło. Wlać rozczyn z drożdży.
Dokładnie wyrobić.
Ciasto zawinąć w szmatkę (np. pieluchę tetrową) i włożyć do miski z zimną wodą. Gdy wypłynie na powierzchnie, lekko osuszyć, dodać cukier, rodzynki i skórkę. Jeszcze raz wyrobić.
Przełożyć do silikonowej keksówki (lub wysmarowanej tłuszczem i wysypanej mąka zwykłej keksówki).
Piec około 40 min. w temp. 180 st. C.
 
 


Wolicie zwyczajnie wyrastające ciasto drożdżowe czy takie z wody?

5.9.13

Pasta do kanapek z kurczaka, cebuli i pomidorów

Szukam wciąż nowych pomysłów na wszelkie pasty i smarowidła do chleba, żeby nie było nudno.
 
Dziś przedstawiam Wam pastę z gotowanego kurczaka, cebuli i pomidorów.
 

 
Jest pyszna, ale musi koniecznie odstać przez noc, żeby smaki się połączyły.
Z pewnością nietypowa i - w przeciwieństwie do poprzednich - nie zmielona w blenderze.
Warto spróbować.


 
Pasta drobiowo - pomidorowa
- duża pierś z kurczaka,
- 3 łyżki koncentratu pomidorowego,
- pomidor,
- cebula,
- rosół,
- sól, pieprz, papryka mielona
 
Rosół zagotować, wrzucić pokrojoną w kostkę pierś kurczaka i ugotować.
Osączyć, ostudzić, pokroić w małą kosteczkę.
Cebule obrać i drobno posiekać.
Pomidora umyć, pokroić w małą kostkę.
Mięso, cebulę, pomidora i koncentrat pomidorowy wymieszać.
Doprawić do smaku.
Zostawić w lodówce na kilka godz., żeby "naszła".



3.9.13

Gołąbki z piekarnika

Gołąbki lubimy, ale jawią się jako danie szalenie pracochłonne. W sumie nie bez przyczyny...
Ja mam jeszcze ten dodatkowy problem, że w UK dostać można tylko maleńkie kapustki. Zdarzyło mi się jednak na zakupach w polskim sklepie dostać ogromną kapustę, więc od razu pomyślałam o gołąbkach :)
Ale to duszenie w garnku i obawa o przypalenie mi nie pasowały - spróbowałam upiec je w piekarniku.
Wyszło nieźle.
 

 
W połowie zabrakło mi mięsa, więc część zrobiłam z kaszą i pieczarkami. Chyba nawet wolę tą wersję.
Gołąbki są mięciutkie, a farsz dobrze przypieczony.
 
Jedyne co je różni od gołąbków duszonych w garnku, to że farsz nie przenika sosem pomidorowym. Trochę szkoda...




Gołąbki z piekarnika
(2 naczynia jak ze zdjęcia)
- 1 duża kapusta,
- puszka pomidorów,
- szklanka bulionu
 
Na farsz mięsny:
- 500g mielonego mięsa,
- 120g ryżu,
- cebula,
- przyprawy do mięsa - sól, pieprz, papryka, majeranek
 
Na farsz z kaszy:
- 200 g pieczarek,
- woreczek kaszy jęczmiennej,
- 2 cebule
 
Z kapusty ostrym nożem wyciąć głąb, główkę włożyć do garnka z wrzątkiem i sparzać przez kilka minut - po kolei ostrożnie zdejmować poszczególne liście (ja robię to szczypcami do mięsa).
 
Mielone mięso mocno doprawić.
Ryż ugotować na sypko i ostudzić.
Dwie cebulę pokroić w małą kostkę.
Mięso, ryż i cebulę wymieszać.
 
Trzecią cebulę pokroić w małą kosteczkę i zeszklić.
Pieczarki drobno pokroić lub zetrzeć na tarce, podsmażyć z cebulą (aż woda wyparuje).
Kaszę ugotować, wystudzić, wymieszać z pieczarkami i cebulą. Doprawić.
 
Na środek liścia kłaść farsz, składać boki do środka, a później dół i górę w kopertkę.
Układać ciasno w naczyniu żaroodpornym.
 
Pomidory zblendować, wymieszać z bulionem, polać gołąbki.
 
Piec w temp. 180 st. C przez około 1,5 godz.
 


2.9.13

Amerykany

Amerykany (znane niektórym pod nazwą "Amoniaczki") to ciastka charakterystyczne - piecze się je z dodatkiem amoniaku, maja bardzo zbitą, choć lekko podobną do biszkoptu strukturę, a do tego ogromna ilość lukru.
Ten smak trudno opisać, kto nie jadł nie zrozumie.
Z pewnością warto ich spróbować.
 

 
Trudno mi było dostać amoniak - musiałam po niego jechać do polskiego sklepu, do dużego miasta (nie że specjalnie - co jakiś czas robimy tam spore zakupy). Raz otwarty amoniak trzeba zużyć od razu lub bardzo szczelnie zamknąć, bo inaczej wyparuje.
Nie trzeba się go bać - to amoniak specjalny do celów spożywczych (nie mylić z kosmetycznym!). Oczywiście - okropnie śmierdzi przy pieczeniu. Spodziewałam się zapachu, ale nie aż takiego! Dosłownie zwaliło nas z nóg i w całym domu były pootwierane okna, żeby zrobić maksymalny przeciąg. Ale było warto...
Ważne, żeby upieczone amerykany zdjąć z blachy i studzić na kratce - wtedy zniknie zapach (aczkolwiek ja lubię, kiedy mi przy jedzeniu leciutko tym amoniakiem jeszcze pachnie).


 
Bazowałam na przepisie z Moich Wypieków, ale wprowadziłam swoje modyfikacje - oczywiście zmniejszyłam ilość cukru (znacznie), a i tak pozostały słodkie.
Te amerykany są idealne - mięciutkie przez kilka dni (w ogóle się nie starzeją), lekko wilgotne, pachnące... Uwielbiam!


 
Amerykany
(ok. 15 sporych ciastek)
- 1 szkl. mleka (250ml),
- 3 jajka,
- 1/2 kg mąki pszennej (3 szkl.)
- pół szkl. cukru (ok. 100g),
- 125 g masła (pół kostki),
- 2 czubate łyżeczki amoniaku (cała mała torebka)

Lukier:
- 2 szkl. cukru pudru,
- kilka łyżek wrzątku

Masło roztopić, wystudzić.
Mąkę przesiać, wymieszać z cukrem i amoniakiem.
Mleko zmiksować z jajkami, dodawać mąkę, miksować, dodać zimny tłuszcz, zmiksować.
Na natłuszczoną lub nieprzywierającą blachę wylewać ciasto - około 2 łyżki na 1 sztukę. Należy zostawiać bardzo duże odstępy między ciastkami, bo bardzo się rozlewają i rosną!
Piec około 15 - 20 min. w temp. 180 st. C - aż się lekko zrumienią.
Koniecznie studzić na kratce!
Po ostudzeniu posmarować lukrem.
Ja lukier robię "na oko" - sypię cukier do miseczki, dolewam wody po jednej łyżce i każdorazowo mieszam - powtarzam póki konsystencja nie zacznie mnie zadowalać. Warto do lukru dodać kilka kropli soku z cytryny. Lukier na amerykany musi być bardzo gęsty.



1.9.13

Czekoladowe paluszki

Średnio mi się widziało lepić takie paluszki, ale akurat po innym wypieku zostały mi 2 białka, więc kapitulowałam.
W sumie słusznie - dziecku bardzo podeszły. Idealne do małej rączki, której właściciel po troszku je sobie podjada :)
 

 
Zbyt krótko je wyrabiałam - czekolada powinna mieć czas rozgrzać się od ciepła dłoni, żeby zdążyła się rozpuścić. Ale - przyznaje uczciwie - po mozolnym tarciu całej tabliczki nic więcej mi się nie chciało. Wyglądają bardziej jak pieguski niż paluszki czekoladowe, ale mam nadzieję, że będziecie mieć do tego więcej cierpliwości i wasze paluszki będą całe brązowe.
Jeśli chcecie bardzo słodkich paluszków - użyjcie mlecznej czekolady. Ja użyłam gorzkiej. Do tych paluszków nie ja dodaje cukru, więc cała słodycz pochodzić będzie właśnie z czekolady.


Paluszki czekoladowe
(15- 30 szt. zależnie od grubości i długości)
- 2 białka,
- 1 i 1/3 szkl. mąki pszennej (ok. 220g),
- 50 g masła,
- łyżeczka cukru waniliowego,
- tabliczka gorzkiej czekolady (100g)
 
Czekoladę zetrzeć na tarce o drobnych oczkach.
Mąkę, białka, masło, cukier waniliowy zagnieść. Dodać do ciasta czekoladę i zagnieść jeszcze raz, aż całość dokładnie się połączy.
Kulać cienkie paluszki, układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec ok. 10-15 min. w temp. 175 st. C.