Długo się zbierałam ze zrobieniem tiramisu. Zawsze wydawało mi się takie skomplikowane - z pewnością zbyt skomplikowane jak na zwykły deser.
Zdarzyło się, że w "Przyślij przepis" znalazł się jakiś prosty przepis (bez alkoholu). Skusiłam się, choć - ze strachu przed surowymi jajkami pozostałam przy połowie porcji.
Deser smaczny, nawet bardzo. Słodki szalenie.
Ale żeby za nim portki gubić, to raczej nie...
Skusiłabym się wręcz na stwierdzenie, że jest dość przereklamowany...
Przy okazji - ktoś kto nazwał to "poderwij mnie" musiał mieć bardzo bogatą wyobraźnie, bo po jednej porcji raczej chce się bez końca leżeć na kanapie... i sięgać po kolejne ;)
Proste tiramisu bez alkoholu:
- małe opakowanie serka mascarpone (250g),
- 2 jajka,
-1/4 szkl. cukru pudru,
- około 3/4 szkl. bardzo bardzo mocnej kawy,
- pół opakowania biszkoptów (najlepiej podłużnych),
- kakao (do posypania)
Żółtka oddzielić od białek, wsypać cukier puder i miksować na białą masę. Dodawać po łyżce serka i miksować do uzyskania gładkiej masy.
Białka ubić na sztywno, delikatnie wmieszać do masy serkowej.
Biszkopty zanurzać w kawie na tak długo, by mocno nasiąkły, ale się nie rozpadły.
Na dnie naczynia (u mnie były to 4 większe kieliszki) układać warstwę biszkoptów, na nią nałożyć połowę kremu, obficie posypać gorzkim kakao.
Ułożyć kolejną warstwę biszkoptów, resztę masy serowej i znów posypać kakao.
Przed podaniem chłodzić.
Lubicie?